poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Seriale z dzieciństwa: „Tajemnica Sagali”



„Wiele wieków temu Ziemia była rajem. Ludzie mogli mieć wszystko, korzystając w imię dobra z mocy magicznego kamienia Sagala. Jednak ludzie sprzeniewierzyli się tej świętej zasadzie i obudzili siły zła. Wtedy Sagala została rozbita na wiele części, a okruchom podzielonego kamienia zabrana została magiczna moc. Najpierw na tysiąc lat, potem znowu na tysiąc… i znowu. Teraz, na przełomie trzeciego tysiąclecia, magiczna moc Sagali budzi się znowu ze snu. Czy i tym razem zwyciężą siły zła? Jak postąpią ludzie?”

      Niedawno pisałam o „Słonecznej Włóczni”, teraz przychodzi czas na kolejny z moich ukochanych seriali dzieciństwa - na „Tajemnicę Sagali” (również w reżyserii Jerzego Łukasiewicza) z 1997 roku.
      Kuba (Grzegorz Ruda) i Jacek (Marcin Nowacki) Zawilscy wraz z mamą Zuzanną (Małgorzata Foremniak) przeprowadzają się na wieś. Tuż przedtem z pewnych przyczyn Kuba staje się chwilowym posiadaczem dziwnego kamienia o nazwie Sagala. Nie mija wiele czasu, gdy okazuje się, że to magiczny kamień - Kuba i Jacek przekonują się o tym, gdy - na prośbę Kuby, by mama była szczęśliwa - Zuzanna zmienia się w małą Zuzię (Aleksandra Tokarska).
      By odczarować mamę, chłopcy muszą wyruszyć w podróż w czasie i przestrzeni, prowadzeni wskazówkami strażnika Sagali - Jarpena (Derval de Faria). Odwiedzając takie miejsca jak Biskupin za czasów swej świetności czy starożytna Galia, przechodzą rozmaite próby, które pozwalają im zdobyć kolejne części mocy Sagali. W tym czasie Zuzią zajmuje się przyjaciel rodziny, Tomasz Burski (Jan Jankowski). Niestety, po piętach depcze wszystkim zły Kruks (Christoph Eichhorn), który pragnie zdobyć moc Sagali dla siebie…
      I ten serial (składający się z czternastu odcinków) odświeżyłam sobie po latach. Miło tak wrócić sobie do czasów dzieciństwa. Ach, ileż to emocji wywoływał wówczas ten serial! :D Pamiętam, jak siedziałam przed telewizorem z siostrą i mamą, zastanawiając się, jaką to cwaniarą była moja mama w wieku kilku lat. ;)
      Oglądał ktoś?

Jarpen, Kuba i Jacek.

Mieszkańcy Biskupina.

Sagala.

Tomek i Kuba.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Lipcowe podsumowanko

      Wierzyć mi się nie chce, że to już sierpień, a wszystko przez to, że tu, w Japonii, dopiero teraz zaczynają się letnie wakacje. Wariactwo. Jednak z tej racji dziś będzie króciutko (znowu) - szykują się wyjazdy, szykuje się zwiedzanie, szykuje się siostra (przyleci do mnie na 10 dni <3)… Jest co robić!
      Z powodu sesji (sesja w drugiej połowie lipca, co to za porządki?!) miałam zdecydowanie niewiele czasu na czytanie. Co prawda w porównaniu z sesją w Polsce to pikuś, ale fakt faktem, że prace zaliczeniowe same by się nie napisały, a kandzie same nie powtórzyły, nie? Niemniej wszystko zdane, więc lecim z tym, co „się przeczytało”. Są to:
- „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxley’a,
- „Już mnie nie oszukasz” Harlana Cobena,
- „Burza” Williama Shakespeare’a,
- „Zanim umrę” Jenny Downham.
      Co do zbiorów… Ich też dużo nie ma, bo raczej nie latałam po sklepach. Zgarnęłam za to dwie książki za darmo na Natsu Matsuri (Letni Festiwal) na uczelni, a dwie kolejne kupiłam podczas chyba jedynej w lipcu wizycie w book offie. Oto te zdobycze:



      Ta książka po angielsku to tak z chęci przeczytania czegoś papierowego-ale-nie-po-japońsku. No to jest.
      A jak Wam minął lipiec? Dla większości z Was to wakacje, więc pochwalcie się, gdzie byliście, co robiliście. ;)