niedziela, 23 października 2016

Z wykonywaniem obowiązków związane jest „Pewne ryzyko” (Will Thomas)


„Najlepszy w Londynie prywatny detektyw zatrudni pomocnika. Wymagana umiejętność pisania na maszynie i stenotypii. Z wykonywaniem obowiązków związane jest pewne ryzyko. Płaca współmierna do umiejętności.”

      Londyn, rok 1884. Młody Thomas Llewelyn dostaje pracę u znanego prywatnego detektywa, Cyrusa Barkera.
      Niebawem mężczyźni otrzymują zadanie: ktoś pchnął w serce, a następnie ukrzyżował Żyda polskiego pochodzenia, Louisa Pokrzywę. Czy to robota Ligi Antysemickiej, niezgadzającej się z tym, iż żydowscy imigranci napływający z Europy Wschodniej odbierają im miejsca pracy? A może ktoś wyrównał osobiste porachunki? Cyrus i Thomas zaczynają badać sprawę. Thomas, który dopiero od niedawna przebywa w Londynie, dzięki pracodawcy jest w stanie coraz lepiej poznać miasto i rządzące nim reguły. Świetnie wykształcony Barker nauczy go wielu ciekawych umiejętności, które przydadzą mu się w pracy pomocnika detektywa.
      Nie czytałam ani nie oglądałam niczego o Sherlocku Holmesie (nie wiem, jakim cudem, ale to prawda), ale ta historia od razu mi się z nim skojarzyła. Klimat bardzo mi się spodobał, więc chętnie sięgnęłabym wreszcie po dzieła Doyle’a. Zafascynowany nimi jest Will Thomas, autor „Pewnego ryzyka” będący bibliotekarzem, mężem, ojcem, wielbicielem epoki wiktoriańskiej oraz kuchni włoskiej i azjatyckiej. Ciekawy człowiek, co?  Interesuje się też japońskimi sztukami walki.
      Powieść godna polecenia. Nie jestem w stanie porównać jej z Sherlockiem, ale Thomas, Cyrys i inni bohaterowie zaskarbili sobie moją sympatię. Atmosfera dziewiętnastowiecznego Londynu świetna, wątek antysemicki ciekawy. Ponadto można się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy, na przykład związanych z tradycjami żydowskimi. Jeśli macie czas i sposobność, sięgnijcie kiedyś po „Pewne ryzyko”.

„Co za dzień! Krwawiłem z rany w głowie, w uszach mi dzwoniło i nigdy w życiu nie czułem się lepiej.”

3 komentarze:

  1. Ciekawa książka. Może w wolnym czasie się na nią zdecyduję. Co do słynnego Holmes'a - nie przejmuj się :) Ja też znam "go" tylko z przeczytanych gdzieniegdzie informacji. Nie czytałam książki, ani też nie widziałam żądnego filmu z jego udziałem :) Za wyjątkiem jednej publikacji dla dzieci - w której ów detektyw został pokazany jako młody chłopak.

    OdpowiedzUsuń
  2. TO JEST KSIĄŻKA DLA MNIE! :D
    Od dłuższego czasu (już prawie dwa miesiące!) miałam ochotę na coś w tym stylu. Kocham XIX wiek, bo na nim wszystko się skończyło. Wysnułam kiedyś teorię, że świat rozwijał się do XIX wieku. Teraz już tylko się uwstecznia... Zresztą nieważne. Książkę przeczytam, nie ma że nie! :D
    Ostatnio się wzięłam za Simona Becketta. "Chemia śmierci" to poezja! <3 A "Zimne ognie" wciągnęły mnie tak, że nie mogę od nich oczu oderwać!

    Pozdrawiam - Andzik

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli powieść godna polecania to rzeczywiście warto spędzić na nią kilka godzin czytania. Tym bardziej, że sama fabuła niezwykle mnie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.