wtorek, 6 września 2016

„Smak ciemności” (C. J. Roberts)


      Pochwalę się, że taką mam kochaną przyjaciółkę, że z okazji zdobycia licencjatu podarowała mi tę oto książeczkę. :3 Dziękuję, Suzu!
      Zdecydowanie najbardziej optymistyczna i, jak dla mnie, nieco przesłodzona część trylogii. Przesłodzona, jeśli wziąć pod uwagę to, co się działo w życiu bohaterów wcześniej, a nie taka, że miałaby mi się z tego powodu nie podobać, bo kto mnie zna, wie, że ogółem lubię czasem połknąć trochę cukru (niekoniecznie dosłownie :D), choć na co dzień wolę krew, pot i łzy, ewentualnie jakieś masakry (tak, jestem sadystką, kiedy przychodzi do wymyślonych światów).
      Narratorem tym razem jest Caleb. Książka nie powala długością (dwieście ileś tam stron), ale to wystarczające uzupełnienie tego, co znalazło się w poprzednich tomach. Akcja toczy się pomiędzy ostatnim rozdziałem a epilogiem „Zapachu ciemności”. Caleb próbuje żyć jak względnie normalny człowiek (nazywa siebie emerytowanym mordercą), a Livvie wreszcie może egzystować niemal jak zwykła dziewczyna. Niemal, bo przejścia, które zafundował jej ukochany, wpłynęły na jej… gusta erotyczne, że się tak wyrażę.
      Jest ładnie, jest słodko, w niektórych momentach oczywiście ostro (co jak zwykle wywołuje we mnie niesmak), ogółem jest w porządku, ale jakiegoś wielkiego szału nie ma. Trochę brakowało mi Matthew, ale co zrobić, wszystkiego mieć nie można!
      Czytaliście tę trylogię? Jeśli tak, co o niej sądzicie? A może macie ją w planach?

Zapraszam do udziału w konkursie!

6 komentarzy:

  1. Mnie zupełnie do tej trylogii nie ciągnie, więc ja podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo lubię książki erotyczne, romanse i harlequiny, więc nie sięgnę po ten cykl :)
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam całą trylogię i co do tej części mam mocno mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze było poznać perspektywę Caleba i dowiedzieć się o nim czegoś więcej, jednak forma, w jakiej zostało to podane, trochę mnie denerwowała. Nie rozczarowałam się, bo już czytając opis fabuły byłam przygotowana na najgorsze (i tak poziom był wyższy niż się spodziewałam), ale kulejące prawdopodobieństwo życiowe i ten cukier, o którym wspominasz, to jednak spore minusy. Cykl jednak polecam i tak, bo dwie pierwsze książki są genialne. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tę propozycję czytelniczą zostawię sobie na późniejsze miesiące. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieee...nie czytałam tego. No wiesz, mam ograniczony czas xD Doba jest dla mnie za krótka, choć to brzmi jak dobra lektura na relaksujący wieczorek z winkiem i książką xD
    A okładka spoko w sumie ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam całą serię i najlepsza jest część druga. Rzeczywiście wątki poboczne, rozmowy z Matthew były ciekawymi przerywnikami i dzięki nim książka mi się spodobała. "Smak ciemności" jak dla mnie został napisany pod publikę, skoro poprzednie części okazały się sukcesem, to niech powstanie i trzecia, będzie więcej kasy. Nic nie wniosła nowego i mi popsuła wrażenia odnośnie całej serii.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.