poniedziałek, 12 września 2016

„Przykry początek” i przykre dalsze losy, czyli pierwszy tom Serii Niefortunnych Zdarzeń Lemony’ego Snicketa + wyniki konkursu


      Od dawien dawna miałam ochotę wrócić do ulubionych książek lat dzieciństwa i okresu-buntu-który-chyba-mnie-ominął. Ale że odczuwam też nieodpartą potrzebę czytania nieznanych mi jeszcze powieści, wpadam w impas. Postanowiłam znaleźć coś w rodzaju złotego środka i zamiast brać się na przykład za całą serię Harry’ego Pottera czy grube tomiszcza „Atramentowego Świata”, sięgnęłam po pierwszą część Serii Niefortunnych Zdarzeń Lemony’ego Snicketa (to pseudonim, tak naprawdę autor nazywa się Daniel Handler).
      Moja przygoda z tą serią zaczęła się bodajże w piątej klasie podstawówki, czyli… cóż, wiele lat temu. Pierwszym tomikiem, który zdobyłam, była część szósta - „Winda widmo”. Pokochałam autora za cudownie czarny humor i niesamowite pomysły. Do dziś wspominam tę serię jako jedną z moich ulubionych, a powrót po latach do przygód sierot Baudelaire sprawiła mi niemałą frajdę.
      Wróćmy jednak do „Przykrego początku”. Czternastoletnia Wioletka, dwunastoletni Klaus i Słoneczko (żeby nie było: to dziewczynka) będące jeszcze niemowlęciem pewnego pochmurnego, mglistego dnia bawią się na plaży. Wtem przychodzi do nich znajomy bankier, pan Poe. Ma dla nich straszną wiadomość: ich wielki dom spłonął doszczętnie, niestety zabijając przy tym ich ukochanych rodziców.
      Niebawem sierotki trafiają do Hrabiego Olafa, okrutnego aktora czyhającego na ich majątek. Aby sprostać trudnościom i udaremnić Hrabiemu jego niecne plany, dzieci wykorzystują swoje największe zdolności: Wioletka jest młodą wynalazczynią, Klaus - molem książkowym, który z przeczytanych lektur zapamiętuje większość informacji, zaś Słoneczko… Cóż, niekoniecznie w pierwszej części, ale potem nieraz będzie korzystało ze swoich ostrych ząbków (a potem odkryje w sobie jeszcze talent kucharski, o ile dobrze pamiętam!). Innymi słowy, to mądre, zaradne dzieciaki, o których świetnie się czyta.
      Polecam, polecam, polecam! Całą serię, oczywiście. To coś, po co sięgnąć może zarówno dzieciak, jak i nastolatek, dorosły czy osoba starsza. Nietuzinkowy humor to największa zaleta tego cudeńka. Tomiki są krótkie, więc czyta się je bardzo szybko (a przy tym jakże przyjemnie). Całość ma trzynaście części (a jakże!) plus dodatek pod tytułem „Nieautoryzowana autobiografia Lemony’ego Snicketa”. No to już, książki w dłoń i czytać!


      A teraz czas na wyniki konkursu. Uwaga, uwaga, nagrodę otrzymuje…
EDYTA CHMURA

      Gratuluję! Mail zaraz pójdzie. Proszę o szybkie wysłanie adresu (który oczywiście posłuży tylko i wyłącznie wysłaniu nagrody, nigdzie nie zostanie udostępniony).


9 komentarzy:

  1. Jeśli znajdę więcej czasu to może się skuszę, nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam wcześniej o tej serii, ale zapowiada się nieźle. Jeśli kiedyś się na nią natknę, chętnie dam jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo ja też chcę całą serię tych książek przeczytać, ona tak nieziemsko fajnie się zapowiada.
    Dzięki tobie wiem, że muszę po nią popędzić do biblioteki :D
    Pozdrawiam serdecznie.
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany, czytałam to dokładnie w tym samym wieku :D Nieautoryzowaną autobiografię również.
    Chyba to własnie takie książki mnie skrzywiły...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam, że oglądałam film, ale niestety po książki nigdy nie sięgnęłam...
    A będę musiała, po miła, lekka lektura z dozą czarnego humoru to coś, czego potrzebuję ;)
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.