poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Sierpniowe podsumowanko

      W sierpniu udało mi się przeczytać dziewięć książek (aczkolwiek nieszczególnie długich): „Więcej krwi” Jo Nesbø, „Sześć lat później” Harlana Cobena (recenzja wkrótce), „Przykry początek” Lemony’ego Snicketa (recenzja wkrótce), „Księcia Parnasu” Carlosa Ruiza Zafóna (recenzja wkrótce), „Rękę” Henninga Mankella (recenzja wkrótce), „Kolekcjonera” i „Płomienie śmierci” Alex Kavy, „Kanion Tyranozaura” Douglasa Prestona (recenzja wkrótce) oraz „Pewne ryzyko” Willa Thomasa (recenzja wkrótce).
      Do mojej kolekcji dołączyły:
- „Ręka” Henninga Mankella - bo w promocyjnej cenie,
- „Niesamowite opowieści z Chin” Ryūnosuke Akutagawy i Atsushiego Nakajimy (bardzo znani współcześni pisarze japońscy) - weszłam sobie do księgarni w Bibliotece Uniwersyteckiej UW, patrzę, a tam takie cudo - na dodatek tylko za osiem złotych (!),
- „Być jak płynąca rzeka” Paulo Coelho - od Andzika, dziękuję.




      Stwierdziłam, że przed wylotem do Japonii warto zrobić jakiś mały konkurs. Miałam zamiar urządzić go na początku wakacji, ale mi nie wyszło. Tak jak ostatnio zaznaczam, że książki pochodzą z mojej biblioteczki, więc są używane i podpisane (bo tak już mam, że podpisuję swoje tomiki). Wygrać więc można:
- „Jawne tajemnice” Alice Munro (miękka okładka, wydanie kieszonkowe; używana, stan bardzo dobry, podpisana),
- „Nikt nie chciał słuchać” Isobel i Alexa Kerr (miękka okładka, wydanie kieszonkowe; używana, stan dobry, podpisana),
- „Ocal mnie od złego” Allomy Gilbert (miękka okładka, wydanie kieszonkowe; używana, stan dobry, podpisana),
- „Trzynaście powodów” Jay’a Ashera (miękka okładka; używana, stan bardzo dobry, podpisana),
- „W świecie wiatru i wierzb. Wyznania chińskiej kurtyzany” Miao Sing (twarda okładka; używana, stan bardzo dobry, podpisana),
- „Zmienni” Agaty Kijory (miękka okładka; używana, stan bardzo dobry, podpisana),
- „Z zamkniętymi oczami” Gianrico Carofiglio (miękka okładka; używana, stan bardzo dobry, podpisana).
      Tym razem nie wymagam bycia obserwatorem bloga. Aby wziąć udział w konkursie, należy jedynie umieścić gdzieś baner konkursowy (gdzie chcecie, pamiętajcie tylko, by był podlinkowany). Dodatkowy los dla tych, którzy wstawią linka do swojego komentarza na którymkolwiek z moich blogów (liczą się tylko porządne komentarze, a nie coś w stylu „Super, muszę przeczytać”; nie musi to być nowy komentarz, ktoś, kto ładnie i względnie na bieżąco komentuje, może wstawić linka do starej opinii). Ponadto proszę wyrazić w komentarzu chęć udziału, wybrać 2 książki i podać adres e-mailowy. Oto wzór:

Zgłaszam się!
E-mail:
Baner: *link*
Komentarz (opcjonalnie): *link*
Wybieram:

Regulamin
1. Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga Hon no Mushi, czyli Aya.
2. Nagrodą w konkursie jest jedna, wybrana przez zwycięzcę książka z wyżej wymienionych. Każdy, kto się zgłasza, ma obowiązek przyjąć do wiadomości, że każda z książek jest używana i może być podpisana. Nie odpowiadam też za to, co teoretycznie może się stać z książką podczas dostawy przez Pocztę Polską.
3. Konkurs trwa od chwili opublikowania tej notki do 11.09.16 włącznie.
4. Zgłoszenia należy zostawić pod tą notką. Muszą być prawidłowe, gdyż inaczej nie będą brane pod uwagę.
5. Zwycięzca jest jeden i zostanie wyłoniony drogą losowania.
6. W konkursie mogą brać udział tylko osoby mieszkające na terenie Polski.
7. Wyniki zostaną ogłoszone w osobnym poście. Ze zwycięzcą skontaktuję się przez e-maila.
8. Zwycięzca ma tydzień na odpowiedzenie na wysłanego przeze mnie e-maila. Jeśli się nie odezwie, wyłoniony zostanie inny zwycięzca.
9. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)
10. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu, jeśli wystąpi taka konieczność.
11. Udział w konkursie równoznaczny jest z akceptacją regulaminu.
      Powodzenia!


wtorek, 23 sierpnia 2016

„Zapach ciemności” (C. J. Roberts)


      Na wstępie dziękuję Suzu za  podarowanie mi tego tomiszcza na urodziny!
     To druga i jednocześnie najdłuższa część trylogii The Dark Duet. Dowiadujemy się więcej na temat przeszłości Caleba, przechodzimy razem z Livvie przez jej załamanie nerwowe (czy jak to nazwać…) i jej syndrom sztokholmski (no dobra, z tego bynajmniej nie wychodzimy). Poznajemy nowe postaci: agenta FBI Matthew Reeda (moja kolejna miłość: wygrywa z Calebem pod dwoma względami - jest „tym dobrym” i, przede wszystkim, jest brunetem!) oraz doktor Janice Sloan. Oczywiście tych dwoje też ma nie po kolei w głowie, jakżeby inaczej. Wszyscy w tej trylogii mają nierówno pod sufitem. Ogółem skaczemy w czasie jak z kwiatka na kwiatek: raz mamy przeszłość Caleba, raz część dalszą pierwszego tomu, raz przeskok w przód, gdzie Olivia/Livvie/Kotek opowiada o tym, co ją spotkało.
      Cóż by tu powiedzieć… Niektóre fragmenty bardzo mnie gorszyły bądź dobijały (a najczęściej jedno i drugie naraz). Chyba jestem trochę przewrażliwiona, kiedy przychodzi do przedmiotowego traktowania kobiet i dzieci, wykorzystywania ich i ogólnie, jeśli chodzi o całą niesprawiedliwość na świecie. No nie mogę tego zdzierżyć.
      Tak, to erotyk, ale porusza trudne sprawy, które, niestety, wciąż się dzieją. Niekoniecznie tuż obok, często w innych krajach, ale, bądźmy szczerzy, pewnie nie tylko. Handel ludźmi, wykorzystywanie, przemoc… Wiadomo, jak jest. Ale najgorszy jest fakt, że niewiele da się z tym zrobić. Boli mnie to, naprawdę.
      Nadal nie przekonałam się do „wiadomo jakich scen”, wolałabym, gdyby były tylko naszkicowane, a nie tak dogłębnie przedstawiane. Ale co kto lubi. Polubiłam tę serię przez wzgląd na to, co się dzieje w psychice bohaterów, na ich trudne sytuacje, przykrą przeszłość i tak dalej, a nie na erotyczne gierki.

środa, 17 sierpnia 2016

Przed mrozem czy „Nim nadejdzie mróz” (Henning Mankell)?


      Zacznę od przypomnienia, że po „Zaporze” przeczytałam „Niespokojnego człowieka”. Miałam nadzieję, że luki, jakie nieopatrznie sobie pozostawiłam, przeskakując jedną część, zostaną wypełnione dzięki przeczytaniu „Nim nadejdzie mróz”. Ale gdzie tam. Nie wiem, czy Mankell zapomniał o pewnych sprawach, czy może nie chciało mu się o nich pisać, ale, niestety, pozostał niedosyt. Spory niedosyt.
      Jeśli jednak chodzi o „Nim nadejdzie mróz”: książka skupia się na Lindzie, córce Kurta (ale on też często się pojawia). Ukończyła już szkołę policyjną i z niecierpliwością czeka na rozpoczęcie pracy na komendzie w Ystad. Na początku czeka ją oczywiście drogówka: patrole uliczne, łagodzenie bójek i inne nudne sprawy. Tak się jednak życie toczy, że Linda wkłada swój póki co niewidzialny mundur i przeprowadza dochodzenie. Dlaczego? Ano dlatego, że któregoś dnia znika jej przyjaciółka, Anna. Linda stara się ją znaleźć, a niepokój, jaki odczuwa i którego nikt nie rozumie, okazuje się mieć podstawy…
     Dobrze czytało mi się o Lindzie, nie powiem. Ale zdenerwowało mnie kilka rzeczy. Raz - niedowierzający we wszystko Kurt, który normalnie przecież zawsze jest pierwszy do tego, by wtrącać nos w nieswoje sprawy. Dwa - zachowanie Ann-Britt, jednej z policjantek. Zawsze była miła, można było na niej polegać i w ogóle… A tu była co najmniej niesympatyczna i odnosiła się do Lindy z czymś w rodzaju wrogości. Trzy - te niewypełnione luki między „Zaporą” a „Niespokojnym człowiekiem”. Ech… Trochę mi to burzy cały obraz serii, która przecież sama w sobie jest świetna. Niemniej zdecydowanie nie żałuję poświęcenia czasu na którąkolwiek z części cyklu o komisarzu Kuracie Wallanderze!

piątek, 12 sierpnia 2016

Czy mogę prosić o autograf? - „Death Note” (manga i anime)


      Light Yagami wyróżnia się spośród swoich rówieśników-licealistów ponadprzeciętnym intelektem. Świetnie się uczy, jest sprytny, a do tego przystojny i popularny. Któregoś dnia znajduje notes zatytułowany Death Note (Notatnik Śmierci). Czyta instrukcję użycia - w dużym skrócie: okazuje się, że osoba, której imię i nazwisko wpisze się do notesu, umrze. Light oczywiście w to nie wierzy - kto normalny by to zrobił? - ale ostatecznie i tak postanawia wypróbować znalezisko. Okazuje się, że moc notatnika jest prawdziwa.
      Wówczas rodzi się Kira (od angielskiego „killer”) - Light postanawia wykorzystać moc Death Note’a do zabijania przestępców, by uczynić świat lepszym i bezpieczniejszym miejscem. Naturalnie wkrótce ludzie zauważają, że niepokojąco duża liczba „tych złych” umiera na zawał serca… Zaczynają się poszukiwania Kiry, którymi kieruje słynny, acz zagadkowy detektyw - L.
      To bardzo ogólnikowy zarys fabuły. Nie zamierzam nikomu psuć przyjemności czytania bądź oglądania tej historii. Jest cudowna! Zarówno manga, jak i anime należą do moich ulubionych. Uwielbiam tego typu dzieła - mamy inteligentne postaci, konflikty moralne, trochę łez, trochę humoru, a przede wszystkim wciągamy się tak, że świat przestaje istnieć.
      Anime znam od ładnych paru lat, mangę przeczytałam dopiero niedawno. O ile dobrze pamiętam animowaną wersję, nie różni się ona za bardzo od pierwowzoru. Jedno i drugie godne jest szczerego i serdecznego polecenia!
      Ach, i ten dylemat: po której stronie stanąć? Kira to morderca, ale, bądźmy szczerzy, kto nie poczułby się bezpieczniej, gdyby ktoś karał przestępców? Dzięki takiej karze inni boją się popełniać zbrodnie, więc naturalnie jest ich coraz mniej. Kusząca wizja, co? Z drugiej strony, nikt nie może zabijać ani bawić się w Boga. Uch, ciężka sprawa.
      Jeśli chodzi o mangę, kreska bardzo mi się podoba i pasuje do fabuły. Co do anime - świetny dobór seiyuu*(Mamoru Miyano w roli Lighta wykonał kawał dobrej roboty!) oraz muzyki. Polecam z całego serducha, nawet jeśli nie lubicie japońskich produkcji. To coś, co powinien obejrzeć każdy, kto lubi klimaty psychologiczne, kryminalne, a także, za sprawą Shinigami**, fantastyczne.
      Za możliwość przeczytania całości w wersji papierowej i po polsku dziękuję Kagamicchiemu!



* Aktor głosowy. W Japonii takie osoby robią niezłą karierę!
** Japoński bóg śmierci.


L i Light (by Anbuu)

środa, 3 sierpnia 2016

„Z zamkniętymi oczami” (Gianrico Carofiglio)


     To chyba pierwsza włoska książka, jaką miałam okazję przeczytać. Nie jestem w stanie zapamiętać większości imion i nazwisk występujących w niej postaci (z głównym bohaterem na czele), wybaczcie.
      Owy główny bohater jest adwokatem. Któregoś dnia przychodzi do niego znajomy policjant oraz siostra Claudia (to jedno z nielicznych mian, które zapamiętałam) - proszą, by zajął się sprawą niejakiej Martiny, która jest prześladowana przez byłego chłopaka. Dwóch innych prawników odprawiło ich z kwitkiem. Wszystko przez to, że oskarżonym jest niezła szycha mająca rozległe znajomości… Mimo tego narrator zgadza się wziąć sprawę, mając świadomość, że może ona oznaczać koniec jego kariery.
      Książka na jeden dzień (albo nawet wieczór), ledwie dwieście stron z kawałkiem. Mam nieco mieszane uczucia. Powiem tak: była w porządku, ale szału nie ma. Cieszę się, że nie dałam za nią więcej niż pięć złotych (złapałam ją na wyprzedaży). Podobno autor jest dość znany we Włoszech, chyba nawet zekranizowano serię o tym głównym-bohaterze-którego-imienia-nie-pamiętam (z pomocą przyszło Lubimy Czytać - to  Guido Guerrieri; po stokroć wolę japońskie miana), ale mnie jakoś nie oczarował. Jeśli macie ochotę na kryminał czy thriller, sięgnijcie lepiej po skandynawskich autorów. :D

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Lipcowe podsumowanko

      Lipiec poszedł całkiem nieźle, choć przez zdecydowaną jego większość nie miałam czasu na czytanie przez wzgląd na obronę (grunt, że licencjat wreszcie jest!) i wyjazdy (mogłam czytać tylko w drodze, potem nie było jak). Przeczytałam „Nim nadejdzie mróz” Henninga Mankella, „Zapach ciemności”, i „Smak ciemności” C.J. Roberts, „Z zamkniętymi oczami” Gianrico Carofiglio, „Samotność w Sieci” Janusza Leona Wiśniewskiego, „Ściśle tajne” Alex Kavy oraz „Krew na śniegu” Jo Nesbø. Jest więc siedem książek, do tego light novel „Tokyo Ghoul: Codzienność”, a także sześć mang: ósmy tom „Tokyo Ghoula”, czwarty „Noragami”, szesnasty, siedemnasty i osiemnasty „Akatsuki no Yona” (online) oraz drugi „QQ Sweepera”.
      Do mojej biblioteczki dołączyły tylko dwie pozycje, obie zostały już wyżej wymienione. Są to:
- „Z zamkniętymi oczami” Gianrico Carofiglio - wyczajone za pięć złotych na wyprzedaży,

Kupiłam też sobie gierkę, ale jeszcze jej nie odpaliłam.

- „Smak ciemności” C.J. Roberts - dostałam od Suzu w nagrodę za ukończenie I stopnia studiów - dziękuję!


      To tyle, bo nie mam czasu pisać. Nadal mam obowiązki jako wolontariusz Światowych Dni Młodzieży. Jest naprawdę super. :)