sobota, 16 lipca 2016

Ostatnie śledztwo Wallandera - „Niespokojny człowiek” Henninga Mankella


      Zacznę od tego, że popełniłam błąd, bo wzięłam się za „Niespokojnego człowieka”, zapominając, że najpierw powinnam przeczytać „Nim nadejdzie mróz”. Okazuje się bowiem, że od czasu akcji „Zapory” minęło już ładnych parę lat. Kurtowi stuka sześćdziesiątka, a w międzyczasie spełnia niektóre ze swoich marzeń: kupuje sobie domek na wsi i sprawia sobie psa, Jussiego.
      Co więcej, pewnego dnia dowiaduje się, że zostanie dziadkiem. Niebawem rodzi się Klara, wielka radość i dla Lindy, i dla Kurta. Ojcem Klary jest Hans von Enke, Linda co prawda póki co nie bierze z nim ślubu, ale tych dwoje rozpoczyna wspólne życie. Kurt ma okazję poznać sympatycznych rodziców Hansa - Håkana i Louise.
      Podczas przyjęcia z okazji siedemdziesiątych piątych urodzin Håkana ten niespodziewanie zwierza się Wallanderowi z podejrzanych, polityczno-wojskowych spraw, które wydarzyły się w latach 80. Kurt zauważa, że Håkan jest niespokojny, jak gdyby bał się, że jest śledzony.
      Niebawem znika.
      Powieść skupia się na tym właśnie zniknięciu i nie tylko, ale nie o tym chcę opowiedzieć. Otóż zmiany bardzo mnie dotknęły. Po pierwsze: współpracownicy Wallandera. Ze znajomych zostali tylko Nyberg i Martinsson. Co się stało z Hanssonem i z Ann-Britt? Mam nadzieję, że jest to wyjaśnione, choćby pokrótce, w „Nim nadejdzie mróz”, bo ta luka naprawdę mnie dobija. Tak to jest, gdy czyta się coś nie po kolei.
      Po drugie, stan Kurta. Do licha, gość się starzeje, a z jego zdrowiem jest coraz gorzej. Miewa niepokojące zaniki pamięci, cukrzyca się pogłębia… Co do charakteru i sposobu bycia, coraz bardziej upodabnia się do swojego ojca, co jednak specjalnie mnie nie dziwi. Niemniej… Uch, końcówka książki bardzo, ale to bardzo mnie zasmuciła.
      Po trzecie, informacje na temat ludzi z otoczenia Kurta. Mona, Baiba, Sten… Wszystko takie przykre, ale jednocześnie tak prawdziwe, tak rzeczywiste i nieprzerysowane… To też mnie zasmuciło.
      Nie ma tu optymizmu i kolorów, są szara codzienność i nieuniknione wydarzenia. Problemy mniej lub bardziej znane tej czy innej osobie „z naszego podwórka”.
      Smutam.

9 komentarzy:

  1. Na razie na pewno sobie odpuszczę tę książkę (szukam czegoś weselszego na wakacje), ale kto wie. Może kiedyś przeczytam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, na wakacje to faktycznie niekoniecznie, ale ogółem serdecznie polecam całą serię. :3

      Usuń
  2. Hej, nie smutaj! :(
    No i co? Chciałam przeczytać tę serię, ale skoro jest taka, że smutasz, to nie chcę w wakacje. Chodzi za mną "Wiedźmin". Powtórzę sobie! :3
    Tak na pocieszenie powiem Ci, że chciałam przeczytać "zanim się pojawiłeś". I nie zdążyłam dobrze wziąć do ręki, a zobaczyłam drugą część, której tytuł to jeden wielki spoiler pierwszej części. Ja też smutam. ;<

    Pozdrawiam - Andzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po czymś takim muszę smutać. Dzisiaj mama też to przeczytała. I teraz obie sobie smutamy.
      Oj, to niedobrze. :( Niedobre spoilery! :/

      Usuń
    2. Grunt, to nie smutać samemu!
      Bardzo niedobrze. Jak można było dać taki tytuł?! :(

      Usuń
    3. Tak jest!
      Ech, no widzisz. T^T

      Usuń
  3. Ja jeszcze tej serii nie czytałam, ale zanim sięgnęłabym po ten tytuł musiałabym zapoznać się w poprzednimi tomami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, lepiej czytać po kolei. ^^

      Usuń
  4. Nie smutaj ^^ tak to jest jak się sięga nie po kolei po książki, ja zawsze tego unikam, bo nie umiem ich wtedy ogarnąć i zdarzają się spoilery :x Mam nadzieję, że wszystkie wątki wyjaśnią się w "Nim nadejdzie mróz"
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.