wtorek, 28 czerwca 2016

„Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii” (San’yūtei Enchō)


      Pewnego dnia młody samuraj, Iijima Heitarō, zabija pijaka i awanturnika. Nie ma pojęcia, jak wielki wpływ będzie miało to wydarzenie za kilkanaście lat…
      Po tym, jak Heitarō został głową rodu i przyjął imię zmarłego ojca (Heizaemon), zjawia się u niego dwudziestojednoletni chłopak, Kosuke, który pragnie nauczyć się od niego fechtunku w celu wypełnienia swego synowskiego obowiązku, jakim jest pomszczenie ojca. Heizaemon odkrywa, że to syn zabitego przez niego ongiś pijaka. Postanawia w odpowiednim czasie dać Kosuke się zemścić, nic mu o tym nie mówiąc. Póki co bierze go na służbę, a w wolnych chwilach uczy posługiwać się bronią.
      Tymczasem siedemnastoletnia córka Heizaemona, piękna Otsuyu, zakochuje się (ze wzajemnością) w młodym samuraju, Hagiwarze Shinzaburō. Niestety, z pewnych powodów nie mogą się spotykać. Brzmi zwyczajnie, ale ich problem będzie miał doprawdy niesamowite skutki!
      Właściwie nie powinnam więcej pisać, bo nie chcę niczego zaspoilerować. W każdym razie bardzo się cieszę, że „Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii” trafiła w moje ręce. Autentycznie się wciągnęłam w tę awanturniczo-fantastyczno-historyczną opowieść, która powstała jako ustny przekaz, a spisana została przez stenografów. Polecam tym, którzy lubią klimat XVIII-wiecznej Japonii i nieco dziwów.

środa, 22 czerwca 2016

Uwaga, „Głęboka rzeka”! (Shūsaku Endō)


      Isobe dowiaduje się, że jego żona umiera. Niedługo potem słyszy jej ostatnie słowa. Keiko mówi, że na pewno się odrodzi i prosi Isobe, by ją odnalazł. Isobe nie wierzy w reinkarnację, ale coś pcha go ku poszukiwaniom żony, która, jak się okazuje, była dla niego o wiele ważniejsza niż mu się wydawało.
     W celu odnalezienia Keiko udaje się na organizowaną wycieczkę do Indii. Poznaje tam kilka osób, a czytelnicy - ich historie. Mitsuko to kwintesencja „imitacji miłości” - po rozrywkowym trybie życia na studiach próbowała się ustatkować, wyszła za mąż, ale niebawem się rozwiodła. Pomaga w szpitalu, ale jedynie udaje dobrą. W jej myślach co rusz pojawia się Ōtsu, znajomy z czasów studenckich, który, jak się Mitsuko dowiaduje, chce zostać księdzem.
      Inny wycieczkowicz, Numada, pisze opowiadania dla dzieci. W jego życiu przewijało się kilka zwierząt i to one okazują się jego jedynymi prawdziwymi przyjaciółmi.
      Kiguchi przeżył piekło, kiedy wraz z resztą japońskich żołnierzy wycofywał się z Birmy. Sam przeżył tylko dzięki Tsukadzie, wiernemu towarzyszowi, który nie opuścił Kiguchiego, gdy ten zachorował na malarię.
      Enami, przewodnik wycieczki, przez cztery lata studiował w Indiach filologię, ale mimo tego nie dostał w Japonii dobrej pracy. Zmuszony jest oprowadzać turystów, którymi tak naprawdę gardzi, wszak nie rozumieją prawdziwych Indii…
      Wszyscy czegoś szukają, są na swój sposób zagubieni i zmagają się z przeszłością. Czy podróż do Indii, tak innych od ich ojczyzny - Japonii, pomoże im odnaleźć siebie bądź odpowiedzi na swoje pytania?
      Książka naprawdę mi się spodobała. Nie była typowo japońska, bo dużo w niej Indii, a więc i hinduizmu, a także, uwaga, chrześcijaństwa, a to za sprawą wierzącego Ōtsu. Sam Endō, autor powieści, też zresztą był katolikiem. Polecam „Głęboką rzekę” (jak niektórzy się pewnie domyślają, chodzi o Ganges, świętą rzekę hinduistów), ciekawa sprawa!

niedziela, 12 czerwca 2016

Ulubione kreskówki: 02. „Avatar: Legenda Korry”


      Po odświeżeniu sobie Aanga zabrałam się za Korrę. Akcja dzieje się siedemdziesiąt lat po zakończeniu wojny z „Legendy Aanga” i… no cóż, wiele się zmieniło. Aang i Zuko stworzyli Miasto Republiki, do którego w pierwszym odcinku wyrusza Korra, Avatar z Południowego Plemienia Wody. Umie już tkać wodę, ziemię i ogień, a teraz udaje się do Tenzina, najmłodszego syna Aanga i Katary, aby opanować powietrze. Jednakże w Mieście Republiki źle się dzieje, coraz bardziej panoszą się w nim Równościowcy - przeciwnicy mocy. Ich przywódca, Amon, potrafi odbierać ludziom zdolność tkania żywiołów. To pierwszy poważny problem, z jakim będzie musiała zmierzyć się Korra.
      O ile w Aangu wszystkie trzy księgi skupiały się na dążeniu do pokonania złego Władcy Ognia Ozaia, o tyle w Korrze każda z czterech ksiąg odpowiada innemu problemowi. Szczerze mówiąc, najmniej podobała mi się ostatnia - i zakończenie również. Było jakieś niedokończone, pozostawia niedosyt. Niemniej całość wypada całkiem dobrze. Dubbing porządny, bohaterowie do polubienia (niekoniecznie od razu, bo ciężko przestawić się ze starych postaci na nowe), ale… No właśnie: ALE. Największym jak dla mnie minusem było mocne unowocześnienie świata. Samochody, radio, motory, nowocześniejsze stroje… Trochę stracił na tym klimat, choć to głównie rzecz Miasta Republiki, w innych zakątkach świata aż tak wiele się nie zmieniło. Mimo wszystko jednak miło się oglądało i mogę dodać Korrę do grona ulubionych kreskówek.
      A co z postaciami? Po pierwsze, są starsze i dojrzalsze (w większości) od tych z „Legendy Aanga”. W drużynie Avatara nie ma dzieci takich jak sam Aang oraz Toph z wyjściowej serii, tym razem mamy nastolatków/młodzieńców: Korrę, Mako (mag ognia), Bolina (młodszy brat Mako, mag ziemi) oraz Asami (bez mocy). Często pomagają im dzieci i wnuki Aanga i Katary, a także siostry i wnuki Toph. Brakuje mi jakichkolwiek wieści o ewentualnych potomkach Sokki i Suki. Co do Zuko, ledwie poznajemy jego córkę i wnuka.
      Na plus zdecydowanie są odwołania do przeszłości (ale też nie wszystko zostało wyjaśnione, co bardzo mnie smuci) oraz pojawienie się paru postaci z „Legendy Aanga” - co prawda jako staruszków, ale zawsze. ;) Dobrze było też poznać historię pierwszego Avatara. A dzieci Tenzina wymiatają system!
      Reasumując, idealnie nie jest, ale mimo tego polecam. Miło się ogląda i zdecydowanie nie żałuję czasu, który poświęciłam Korrze i jej przyjaciołom.

Kilkuletnia Korra.

Głupie miny w wykonaniu drużyny Avatara. 
Od lewej: Mako, Bolin, Korra, Asami.

Posąg Aanga w Mieście Republiki.

Posąg Zuko w Mieście Republiki.

Posąg Sokki w Mieście Republiki. Oczywiście z nieodłącznym 
bumerangiem.

I Toph. Biedna Katara nie ma pomnika. ;_;

"Maskotki" sezonu. W Aangu byli latający bizon Appa i latający lemur Momo, 
a w Korrze mamy niedźwiedziopsa polarnego Nagę oraz ognistą fretkę Pabu.

wtorek, 7 czerwca 2016

Mistrz prozy XX wieku - Yukio Mishima i jego „Zimny płomień”


      Yukio Mishima to jeden z najwybitniejszych pisarzy japońskich XX wieku. Jego literackim opiekunem był sam Yasunari Kawabata, noblista. Mishima właściwie od dziecka myślał o śmierci, jego marzeniem było zginąć młodo na polu walki, co mu się nie udało, więc w 1970 roku, rozczarowany tym, dokąd zmierza Japonia, popełnił seppuku niczym dawni samurajowie. Temat śmierci, samobójstwa i innych niełatwych tematów (jak choćby homoseksualizm) nieraz pojawia się w jego utworach.
      „Zimny płomień” to zbiór ośmiu opowiadań Mishimy. Otwiera je tytułowy utwór traktujący o Masuyamie, który od czasów licealnych jest wielbicielem Mangiku, aktora kabuki (rodzaj teatru japońskiego) wcielającego się w role kobiece (tzw. onnagata). Szczerze mówiąc, niewiele wiem o kabuki (tylko tyle, co mieliśmy na zajęciach, czyli ledwie kropla w morzu), ale opisy (zresztą nie tylko w tym opowiadaniu, lecz we wszystkich), doprawdy mnie ujęły.
      Potem mamy „Przejść przez wszystkie mosty”. Trzy gejsze oraz służka jednej z nich chcą przejść przez siedem mostów, nie odzywając się, a jedynie modląc się na początku i na końcu każdego z nich, aby spełniły się ich marzenia.
      W „Miłości Wielkiego Kapłana świątyni Shiga” mamy do czynienia z zauroczeniem starego, cnotliwego kapłana w pięknej Wielkiej Cesarskiej Nałożnicy. To dość niespodziewana sprawa, bowiem kapłan już od lat pozbawiony był przywiązania do czegokolwiek związanego ze światem doczesnym.
      „Umiłowanie ojczyzny” traktuje o samobójstwie małżonków. Porucznik Takeyama Shinji decyduje się na ten krok z powodu przyłączenia się jego przyjaciół do zbuntowanych oddziałów (rzecz dzieje się podczas Wydarzeń 26 Lutego, kiedy to część wojska japońskiego próbowało dokonać zamachu stanu). Mishima stwierdził, że gdyby ktoś miał zapoznać się tylko z jednym, jedynym jego utworem, powinno to być właśnie „Umiłowanie ojczyzny”.
      „Śmierć w środku lata” to najdłuższe opowiadanie w zbiorze. W sile lata fala porywa dwoje małych dzieci. Utwór traktuje głównie o tym, co działo się z ich matką po tym straszliwym wydarzeniu.
      „Niedziela” to określenie, jakie nadano dwojgu dwudziestolatkom, Sachio i Hideko. Każdą niedzielę spędzają razem w ustalony na trzy miesiące wcześniej sposób.
      „Fontanny deszczu”, a właściwie ich bohater, Akio, mnie dobił. Uwierzycie, że chodził z Masako tylko po to, by później z nią zerwać?! Idiota…
      Na koniec mamy „Perłę”, z powodu której zmieniają się relacje pewnej grupy przyjaciółek w średnim wieku.
     Chyba już się nie dziwię, dlaczego Mishima jest tak znany i lubiany. Bardzo dobrze się go czyta, osiągnął mistrzostwo stylu. Serdecznie polecam!