piątek, 20 maja 2016

Doba komputerów = problem. „Zapora” (Henning Mankell)


      Tynnes Falk, jak to ma w zwyczaju, wybiera się na wieczorny spacer, zupełnie nie przeczuwając, że już z niego nie wróci. Udaje mu się jeszcze sprawdzić stan konta w bankomacie, po czym pada bez życia na ulicę w szwedzkim mieście portowym Ystad.
      Dwie nastolatki, czternastoletnia Ewa Persson i dziewiętnastoletnia Sonia Hokberg, zamawiają taksówkę, po czym bestialsko mordują taksówkarza, niby to pod pretekstem finansowym. Jednak Kurt Wallander, główny bohater cyklu, którego „Zapora” jest już ósmą częścią, czuje, że coś tu śmierdzi.
      Jakby tego było mało, niebawem Skanię zalewa mrok. Inżynier stacji elektroenergetycznej sprawdza, co jest przyczyną i dokonuje makabrycznego odkrycia. W niewielkiej stacji znajduje zwęglone zwłoki.
      To jeszcze nie koniec. Kurt będzie musiał poradzić sobie zarówno z tymi przypadkami śmierci, jak i z kilkoma sprawami prywatnymi… Okazuje się nagle, że nie może ufać nawet najbliższym. Jak więc ma dalej pracować? Czy w policji jest jeszcze dla niego miejsce? Cała sprawa zdaje się mieć rozwiązanie w komputerach Falka, geniusza informatycznego, a dobiegający pięćdziesiątki Wallander praktycznie w ogóle nie zna się na ówcześnie (mowa o latach 90.) nowoczesnych technologiach. Czy jest w stanie walczyć z cyberterroryzmem i innymi zagrożeniami współczesnego świata? Te i wiele innych wątpliwości targają komisarzem, momentami doprowadzając go do wściekłości lub bezsilnej rozpaczy.
      Jestem fanką cyklu o Kurcie Wallanderze i, szczerze mówiąc, w tej części wydarzyło się kilka spraw, które bardzo mną wstrząsnęły i dotknęły mnie niemal osobiście, choć to idiotyczne, bo przecież chodzi o postać nieistniejącą naprawdę… Ale któryż to mól książkowy nie zna tego uczucia?
      Polecam, jak wszystkie inne części cyklu, które postaram się w bliższej lub dalszej przyszłości tu zaprezentować. Póki co przeczytać możecie o pierwszej, czyli o „Mordercy bez twarzy”.
      Swoją drogą, Henning Mankell zmarł nie tak dawno temu. Było mi z tego powodu bardzo przykro, bo gdy umiera pisarz, którego się ceni, człowiek czuje się trochę, jakby tracił kogoś, kogo znał… Też tak macie?

8 komentarzy:

  1. Ja jeszcze tego cyklu nie znam, ale wydaje mi się, że cała seria mogłaby przypaść mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz kryminały/thrillery - to coś dla Ciebie! :)

      Usuń
  2. Przyznam, że autor nie znam, ale chętnie sięgnę po ten cykl.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam więc do poznania go, naprawdę warto!

      Usuń
  3. Już od dawna planuję przeczytać coś tego autora, ale wciąż wypada mi to z głowy. Pasowałoby to wreszcie nadrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze słyszę o tej serii, ale wydaję mi się ona interesująca :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeeeejku nie wiedziałam że czytasz coś takiego... kurcze naprawdę fajnie to brzmi... A jakie sprawy dotknęły cię osobiście...?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.