wtorek, 26 kwietnia 2016

„Dziewczyna z pociągu” (Paula Hawkins) - dlaczego bestseller?


      Tyle się nasłuchałam o „Dziewczynie z pociągu” Pauli Hawkins, że w końcu tę książkę kupiłam i po paru tygodniach przeczytałam (w ramach „odpoczywania” od japońskich książek). Bestseller, książka roku, blablabla. Tyle że tak naprawdę szału nie ma. Ale po kolei.
      Rachel Watson codziennie o tej samej porze jedzie tym samym pociągiem podmiejskim do Londynu. Po drodze zawsze mija swój stary dom, który dzieliła z byłym mężem (obecnie Tom zamieszkuje go z nową żoną, Anną, oraz malutką córeczką). Oraz dom młodego małżeństwa kilka numerów dalej. Z zainteresowaniem (albo raczej obsesją) obserwuje Jess i Jasona (takie nadaje im imiona, dopiero potem dowiaduje się, że to Megan i Scott), zazdroszcząc im idealnego - w jej mniemaniu - życia. Ona sama straciła pracę, jest praktycznie spłukana, a do tego uzależniona od alkoholu. Nic jej się nie układa, wszystko jest beznadziejne. Aż tu nagle staje się świadkiem czegoś, co wywróci jej szarą egzystencję do góry nogami. Wpada w sam środek niepokojących wydarzeń, a kluczem do ich rozwiązania może być coś, co zobaczyła, gdy była pijana. Oczywiście z powodu alkoholu tego nie pamięta.
      I co? I nic. Szczerze mówiąc, każdy szwedzki kryminał/thriller, jaki czytałam, wciągnął mnie bardziej niż ta książka. Nie twierdzę, że jest zła - jest w porządku, ale nie wciska w fotel. Nie miałam żadnego problemu z przerwaniem czytania i zajęciem się czymś innym. Niemniej powieść czyta się szybko i całkiem przyjemnie. Pomysł całkiem ciekawy, wykonanie dobre, choć nie świetne, ale czegoś brakowało. Czegoś, dzięki czemu tę książkę faktycznie można by nazwać bestsellerem. Jednym słowem, nie wiem, czym tylu ludzi się tu zachwyca. A może to po prostu świetna reklama zagwarantowała sukces? Kto wie.
      Mimo wszystko obejrzę film (choć niekoniecznie w kinie - nie czekam na niego z napięciem), ot tak, z ciekawości, jak został zrealizowany. Niecierpliwie wyczekuję za to „Zanim się pojawiłeś”. O tak!
      A jakie Wy macie odczucia związane z „Dziewczyną z pociągu”?

20 komentarzy:

  1. Dziewczynę z pociągu widziałam tylko jak stała na półce u mojej koleżanki w pokoju. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dużo ludzi w moim otoczeniu ją wychwalało, więc sięgnęłam po "Dziewczynę w pociągu". Książka ta tak mnie nudziła, że nie dotrwałam nawet do jej połowy...Niestety :(

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/dwor-cierni-i-roz.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam, czytało się przyjemnie, ale nie ukrywajmy, że po tym hype... spodziewałam się czegoś więcej? W pewnym momencie stała się trochę przewidywalna, ale nie ukrywam, mi się podobała :)
    http://mirella-view.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - była przewidywalna. Zapomniałam o tym wspomnieć. To właśnie był jeden z minusów tej książki.

      Usuń
  4. Mam podobne odczucia względem "Dziewczyny z pociągu". Książka była do przeczytania, ale tak na prawdę nic poza tym. Nie rozumiem tego szumu wokół tego tytułu. Na moim blogu także pojawiła się recenzja "Dziewczyny z pociągu", więc zapraszam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Również czytałam i dziwiłam się czemu ta książka zdobyła taką popularność. Wciągnęła mnie, owszem, ale na pewno nie wbiła w fotel jak to ujęłaś.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. To nie był zły debiut, czytałam gorsze. Po prostu ta książka nie ma nic wspólnego z thrillerem, chyba tu leży problem :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie było beznadziejnie, ale fenomenu sukcesu tej ksiażki po prostu nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się właśnie nasłuchałam zupełnie innych opinii i to osób, w których gust czytelniczy wierzę. Dlatego nawet po nią ręki nie wyciągałam.

    Pozdrawiam - Andzik

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dokładnie tak samo w przypadku większości książek - nie widzę w nich tego czegoś.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie czytałam, aczkolwiek byłam zainteresowana, bo chciałabym zacząć czytać więcej kryminałów. Ale skoro mówisz, że szału nie ma...
    Czasem mam tak, że sięgam po książkę, która została ogłoszona arcydziełem i tak dalej, wielki bestseller, a mnie ona nie powala. Cóż, bywa;)
    Muszę w końcu przeczytać ,,Zanim się pojawiłeś":)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i się zawiodłam. Niby thiller, ale jakoś nie zmroził mi krwi w żyłach :/ Pomysł ciekawy, gorzej z realizacją :c
    Pozdrawiam,
    ksiazki-bez-konserwantow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie cały ten szum wokół "Dziewczyny z pociągu" jakoś zniechęcił do tej książki (czasami tak po prostu mam :P), więc wciąż jej nie przeczytałam. Może kiedyś, jeśli trafi się okazja. Albo zdecyduję się na film. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam okazji jej przeczytać. Chce po nią sięgnąć, by przekonać się czy jest dobra, bo jak widzę zdania są podzielone.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie, ta książka była mdła. Zachęciła mnie mega akcja promocyjna, ale w sumie rozczarowałam się. Pomysł dobry, ale reklamowanie tego jako mocny thriller to takie lekkie oszukiwanie ludzi
    ściskam :*
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  15. Z "Dziewczyną z pociągu" odnoszę wrażenie, że jest coś w stylu - dużego szumu, ale w sumie nie wiadomo z jakiego powodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ech czyli kolejna rozreklamowana książka która tak naprawdę jest średnia...? No cóż... Ech to ja już sama nie wiem czy ją przeczytać czy nie...

    Bziaki
    Suzu

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytałam, ale już się nasłuchałam jaka to ona jest świetna. Mam ją w planach, chociaż raczej dalekich. O nawet nie wiedziałam, że jest/będzie film XD. Może się wybiorę jeśli będę miała z kim :D.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.