piątek, 11 marca 2016

Pierwsza polska recenzja „Scrap and build” Keisuke Hady



      Dziś przychodzę z czymś wyjątkowym. Niecały tydzień temu udało mi się skończyć lekturę mojej pierwszej przeczytanej w całości w oryginale japońskiej książki, a jest nią „Scrap and build” Keisuke Hady. Nie to, żebym wszystko zrozumiała… ale dobra. Jak to mi co poniektórzy powtarzają (kiedy marudzę, że jestem żółtodziobem i idiotką): „Dziewczyno, uczysz się tego języka dopiero 2,5 roku! Jakim cudem chciałabyś od razu wszystko zrozumieć?!”. Taak. Niektórzy może i daliby radę, ale geniuszem nie jestem, więc muszę zadowolić się tym, co mam.
      Keisuke Hada to trzydziestoletni tokijczyk, który za omawianą dziś powieść otrzymał w zeszłym roku prestiżową Nagrodę Akutagawy. Ponieważ „Scrap and build” to nówka z 2015 roku, nie ma jeszcze jej angielskiego tłumaczenia, że już nie wspomnę o polskim. Pozostało mi więc przeczytać ją w oryginale, jako że poruszony w niej temat pasuje do mojej pracy licencjackiej.
      Głównym bohaterem jest Kento, niespełna trzydziestoletni mężczyzna mieszkający z matką i ponad osiemdziesięcioletnim dziadkiem. Obecnie jest bezrobotny, ale uczy się w domu i regularnie chodzi na rozmowy kwalifikacyjne (bez większych rezultatów). Ukończył jedynie trzeciorzędny uniwersytet, więc niełatwo mu znaleźć robotę. Ogółem Kento niczym specjalnym się nie wyróżnia. Normalny facet mający zwykłą dziewczynę, ot tyle.
      Z racji siedzenia w domu Kento zaczyna opiekować się coraz gorzej czującym się dziadkiem, którego motto brzmi: „Byłoby lepiej, gdybym już umarł”. Dziadzio wielokrotnie powtarza, że jest już do niczego, że tylko przeszkadza… Cóż, matka Kento tylko temu przytakuje i z jej postawy wynika, iż chciałaby już pozbyć się kłopotliwego ojca. Tymczasem Kento z coraz większym oddaniem opiekuje się staruszkiem.
      Kiedy „czytałam” tę książkę („czytanie” polegało na ciągłym przeszukiwaniu słowników - nawet takie wyrazy, jakie zwykle zapisuje się w hiraganie, czyli najprostszym sylabariuszu, tutaj zapisane były w znakach, które czasem widziałam po raz pierwszy w życiu; swoją drogą, książeczka ma ledwie 120 stron, normalnie przeczytałabym ją w jeden wieczór, a tak zajęło mi to łącznie niecałe półtora tygodnia -.-), było mi naprawdę przykro. Sprawdza się powiedzenie, że „starość nie radość”. Szczerze? Na miejscu tego dziadka pewnie waliłabym na prawo i lewo tym samym tekstem co on…
      Na razie nie mogę tej książki polecić nikomu poza japonistami (bądź tym, którzy się na nich szkolą, jak ja), ale wyczekujcie tłumaczenia, a co! Kto wie, może kiedyś wyjdzie ono spod mojej ręki? ;)


22 komentarze:

  1. Podziwiam, że sięgnęłaś po lekturę w tym języku - dla mnie to jest czarna magia! :) Jak wyjdzie polskie wydanie spod Twojej ręki, chętnie przeczytam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... Dla mnie też to czarna magia. xD
      Okej, dam znać, jakby co. :D

      Usuń
  2. Przeczytać książkę w całości po japońsku - niezły wyczyn. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem... Na tym etapie chciałabym już umieć więcej, ale niektórych rzeczy się nie przeskoczy. ;_;

      Usuń
  3. O rany, podziwiam :D Mi by się nie chciało po angielsku a co mówić po japońsku! Gratulacje :D
    A jeśli można spytać jaki masz temat pracy licencjackiej? :) Tak z ciekawości skoro ta książka pasowała do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się nie chciało nigdy po angielsku czytać. Teraz po japońsku też, ale jak trzeba to trzeba. xD
      Taki roboczy (bo forma może się jeszcze zmienić) to: Problem opieki i życia ze starym człowiekiem w literaturze japońskiej przełomu XX i XXI wieku. xD

      Usuń
  4. Ojjj baaaaaaaaka nerwów już nie mam do tego jak bardzo nie doceniasz tego co masz -.- Kurdę nooo weź już nie marudź i ogarnij się trochę z tym twoim wiecznym nie zadowoleniem z nauki co?
    Co do książki (wszak to główny wątek całej notki)Puki co nie mam nawet jak tego przeczytać więc cóż :p Ty zamiast o tłumaczenie cudzych książek pomyśl o własnej xp W każdym bądź razie będę pierwszą która kupi książkę z twoim tłumaczeniem czy tą którą sama wdasz ;)

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bez przesady, jest ok, choć wolałabym więcej ogarniać z tego nieszczęsnego japońskiego. ;_;
      Trzymam Cię za słowo, w końcu na kimś muszę zarobić. xD

      Usuń
    2. Ojjjj bez przesady weź się ogarnij nooo -.- Masz jeszcze na to czas głupku :P
      Hahahah spoko zarobisz na mnie xD Aczkolwiek wiesz wolałabym kupić TWOJĄ książkę niż twoje tłumaczenie xp

      Usuń
    3. Niby tak, ale wiesz, jak jest. Zawsze chciałoby się umieć więcej niż się umie.
      Tak, tak, wiem.

      Usuń
  5. Życzę Ci tego tłumaczenia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz u mnie medal. Mi się nie chce czytać książek po polsku do pracy (w sumie 3 prac) zaliczeniowej, a tu takie coś. XD Podziw. :3
    Z nauka i umiejętnościami to Cię rozumiem. Sama tak mam, że jak zaczną w "dzień doła" sobie marudzić to od razu jadę po moich marnych umiejętnościach... A bo mogłoby być lepiej , a tu tak a tak. Ale na co dzień staram się o tym nie myśleć, ani "co by było gdyby..". Po prostu, jestem tak zajęta, że nie mam czasu, ani chęci, aby o tym myśleć. :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Sama co prawda wcale dumna się nie czuję, ale miło usłyszeć słowa uznania. :3
      Uch, tak to jest, co zrobić. Na szczęście (lub nieszczęście) też nie mam zbyt wiele czasu, by myśleć o takich rzeczach. xD

      Usuń
  7. Ja tam nic nie wiem (to się wypowiem, wiadomo), ale japoński jest chyba trudny i uczy się go bardzo długo, więc jak na 2,5 roku nauki a ty już książkę przeczytalas to bardzo dobrze. Ja dla (złego) przykładu uczę się niemieckiego od 4 klasy podstawówki, a na trudniejszych tekstach na sprawdzianie się wykładam :P. Tak więc bardzo podziwiam i czekam na przetłumaczenie tej książki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest trudny, zważywszy na to, że jest zupełnie inny od języka polskiego (szyk zdania itp.), a do tego te znaki... Nie ma to jak utrudnianie sobie życia!
      Uch, ja się uczyłam niemieckiego od 3 klasy SP do 3 klasy LO, a teraz, po kilku latach nieużywania go, nie pamiętam nic. Nawet z angielskim mam problem. x_x

      Usuń
  8. Wielkie gratulację przeczytania książki i tego, że byłaś taka wytrwała! Ja pewnie poddałabym się już przy 20 stronie! Naprawdę wielkie gratulacje <3
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ech, lekko nie było. ^^'
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  9. Wow, przeczytać japońską książkę, to jest coś! Naprawdę Cię podziwiam :D Sama lektura wydaje się fajna, ale brakuje mi jakiegoś punktu zwrotnego, akcji. Motto dziadziusia rozwaliło system :'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. :)
      Cóż, to nie kryminał czy thriller, akcji tu nie uświadczysz, samo życie. ;)

      Usuń
  10. Ja i moja novelka pozdrawiamy. xD Na razie zostaję przy komiksach. xP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, czemu mnie to nie dziwi. xP

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.