środa, 30 grudnia 2015

„Spotkanie ze wstydem” Anny Dodziuk - bo wstydzi się każdy!


      Miałam ostatnio okazję przeczytać krótką książeczkę psychoterapeutki Anny Dodziuk pt. „Spotkanie ze wstydem”. Wstyd, nieśmiałość, skłonności do zaniżonej samooceny to jedne z moich największych problemów (i pewnie również wielu z Was, choć nie każdy się do tego przyznaje - ba, nie każdy zdaje sobie z tego sprawę), więc z chęcią poświęciłam chwilkę na zapoznanie się z tą pozycją.

„Czym właściwie jest wstyd? To uczucie każdy zna bardzo dobrze, chociaż każdemu wstyd doskwiera trochę inaczej. Jedno jest jasne: wszystkim nam wstyd bardzo przeszkadza w życiu. Pamiętasz, ile razy nie powiedziałeś czegoś ciekawego albo mądrego, bo wstydziłeś się zabrać głos? Ile razy z tego powodu nie podeszłaś do kogoś, z kim bardzo chciałaś zapoznać się czy porozmawiać? Pewnie też nieraz miałaś potrzebę podzielenia się czymś, co cię spotkało? Albo zamierzałeś zrobić wobec kogoś bliskiego ciepły gest, przytulić czy powiedzieć coś miłego, ale czułeś się zażenowany i zrezygnowałeś? A więc wstyd motywuje do wycofywania się i ukrywania, odbiera energię, powstrzymuje, niekiedy wręcz paraliżuje. A może zdarzyło się, że na kogoś, kogo się wstydziłeś, zaczynałeś się boczyć, warczeć, wynajdywać pretensje, kłócić się, czyli bronić się przed wstydem za pomocą złości?” (str. 5)

      Tymi oto słowami książeczka się zaczyna i to chyba wystarczy, by każdy pomyślał coś w stylu „Oj, faktycznie”. Bądźmy szczerzy, kto się nie wstydzi? Nikt, prawda? Nawet ci, którzy udają całkowicie pewnych siebie czegoś się wstydzą - często oni nawet bardziej od innych. Podobno bowiem zazwyczaj wybieramy jedną z dwóch „najłatwiejszych” opcji radzenia sobie z zażenowaniem wszelkiego rodzaju: jedna to pasywna, która skupia się na unikaniu krępujących sytuacji (takie osoby to „szare myszki” próbujące być niewidzialne - zdecydowanie do nich należę), druga zaś to aktywna, która stawia na niedopuszczanie wstydu do głosu - i tu właśnie mamy tych wszystkich „pewniaków”, którzy swoją postawą często chcą po prostu zagłuszyć swój wstyd.

„Stosujemy różne sposoby obrony, z których tylko jeden jest rzeczywiście skutecznym lekarstwem na wstyd - wyjście mu naprzeciw z podniesioną przyłbicą i dokonanie zmian albo w sobie, albo w sytuacji, która wywołuje wstyd. Jednak ten sposób wymaga odwagi i pewności siebie oraz choćby niewielkiego oparcia w sobie lub w otoczeniu, podczas gdy ludzie wypełnieni wstydem nie są w stanie podjąć takiej konfrontacji. Jesteśmy skazani na inne sposoby: prostsze, mniej bolesne, dające szybsze efekty. Niestety, pomagają one na krótko, w dodatku łączą się z kosztami. I mogą to być duże koszty, zwłaszcza na dłuższą metę.” (str. 18)

      Wymienionymi „prostszymi sposobami” są tutaj: zaprzeczenie, wycofanie, złość, perfekcjonizm, wywyższanie siebie, a poniżanie innych, nałogowe zachowania. Z opisu wynika, że ja „radzę sobie” poprzez zaprzeczenie (w skrócie: udawanie, że wstydu nie ma) i wycofanie (unikanie ludzi, miejsc czy sytuacji związanych ze wstydem lub uciekanie od tego). Trochę przerażające, jak się głębiej zastanowić, tym bardziej, że faktycznie ponosi się przez to koszty. W moim przypadku jest to głównie tracenie okazji na poznanie kogoś interesującego czy wycofanie się z uczuciami - nie tylko wstydu, ale i innymi.
      W „Spotkaniu ze wstydem” dowiadujemy się, co to właściwie jest za uczucie i „z czym to się je”. Dostajemy propozycje, jak najlepiej sobie ze wstydem poradzić i trzeba przyznać, że to wszystko ma sens. Będę próbowała coś zrobić z własnym zażenowaniem, choć nie sądzę, bym miała kiedyś przestać być „szarą myszką”, jako że zwyczajnie nie lubię być w centrum uwagi. ;)
      Polecam. Pewnie, to nie powieść, a te czyta się najchętniej, ale wydaje mi się, że od czasu do czasu warto sięgnąć po pozycję, która może nam w jakiś sposób pomóc. Też tak myślicie?

      A tak z innej beczki: jutro Sylwester, więc życzę Wam wystrzałowej zabawy lub spokojnego wieczoru (do wyboru, bo co kto lubi) oraz dużo szczęścia, radości i czasu na czytanie książek w Nowym Roku. :)

12 komentarzy:

  1. Brzmi ciekawie, ale niestety zdaję sobie sprawę z tego, że nawet jeśli przeczytam tę książkę to nic nie zrobię. Chociaż ostatnio staram się stać trochę bardziej śmiałą (przez poprawienie wyglądu, naprawdę nie polecam 80 przysiadów bez przygotowania ://, ale to pewnie kolejny ze sposobów obrony).
    Szczęśliwego nowego roku ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no tak to niestety jest, że ciężko coś zmienić. Ale ja też staram się wykazać jakąś tam odwagą i trochę mi się nawet udaje. Małe postępy, ale i tak jestem z siebie dumna. :)
      Nawzajem! :)

      Usuń
  2. Proponujesz coś całkiem ciekawego. Z pewnością nie czyta się tej książki jednym tchem, ale myślę, że niemniej przeczytać ją warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, zawsze można się czegoś dowiedzieć i kto wie, może zmienić coś na lepsze? :)

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Muszę ją znaleźć i przeczytać.

    Pozdrawiam, Melomol :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Powodzenia w poszukiwaniach. ;)

      Usuń
  4. Osobiście kompletnie nie przepadam za takimi ksiązkami i polskimi autorami, więc tym razem podziękuję ;)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/01/podaruj-mi-miosc.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla samego zaznajomienia się z tematem warto byłoby przeczytać. xD
    *swoją drogą nie ma to jak pisać komentarz siedząc obok, gdy Ty zakuwasz kanji ^^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A owszem. ^^
      Sama byś zakuwała, a nie! xD

      Usuń
  6. Też się wycofuję, a także przy tym poddaje co sprzyja wycofaniu się w wielu sytuacjach. Czasami mam takie przebłyski "podejde!" , a potem się zawracam i nie podchodzę xD
    Wgle nie wiem czy bym potrafiła przeczytać taką psychologiczną ksiażkę dla samej siebie. Jakoś to nie mój typ. :) Choć ostatnio nic nie jest moim typem.
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, skąd ja to znam... ^^'
      Mnie ona została polecona i pożyczona, sama z siebie też niekoniecznie bym po taką sięgnęła. ;) Ale uważam, że dobrze czasem przeczytać coś takiego. Daje do myślenia.
      Buziaki! :*

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.