niedziela, 8 listopada 2015

„Papierowe miasta”, papierowi ludzie...


      Nieco oczarowana seansem „Gwiazd naszych wina”, dwa dni później sięgnęłam po „Papierowe miasta”, jako że i one są ekranizacją powieści Johna Greena (którego nadal nie czytałam). Było o nich dość głośno, film nowy (tegoroczne lato) i całkiem znany, myślę sobie, a co tam, teksty przetłumaczone, chiński zrobiony, odprężę się i sobie obejrzę. Ech, jak się okazało, mogłam znaleźć sobie lepszą rozrywkę.
      Przykro mi to stwierdzić, ale film jest mocno przereklamowany, właściwie nie mam pojęcia, dlaczego wiele osób się nim zachwyca. Może dlatego, że książka była świetna i czytelnicy myśleli, że ekranizacja będzie równie udana? Nie wiem, może kiedyś przeczytam „Papierowe miasta” i będę mogła sama ocenić różnicę, jeśli jednak chodzi o sam film, to szczerze mówiąc, nie polecam. Znaczy... Niektórym może się spodobać, nie mówię, że nie, ale to zupełnie nie moje klimaty. Wolałabym coś dojrzalszego i głębszego (tego się zresztą niestety spodziewałam), a otrzymałam przewidywalną historyjkę o bandzie licealistów, których stać na spontaniczną podróż na drugi koniec kraju. Ale dobra, po kolei.
      Głównym bohaterem jest Quentin (Nat Wolff), który jako dzieciak poznał Margo (Cara Delevingne). Mieszkali naprzeciwko siebie w porządnych domach w porządnej dzielnicy i na początku się przyjaźnili. Weszli jednak w okres dojrzewania i tak jakoś wyszło, że się od siebie oddalili i nawet się do siebie nie odzywali, choć mieszkali tak blisko siebie i chodzili do tej samej szkoły. Okej... Cóż, nikogo nie zdziwi, że oczywiście Q był zakochany w Margo od pierwszego wejrzenia i bolało go to, że ich światy się oddaliły. Którejś jednak nocy Margo wkrada się do pokoju Q i zabiera go na całonocną wyprawę pod tytułem „Zemsta”. Tak, mści się na paru osobach, bo a to ją chłopak zdradził, a to przyjaciółka, takie tam. Q szczęśliwy, ach, może kontakt się odnowi, ale gdzie tam, Margo znika. Zostawia jednak pewne wskazówki, gdzie jej szukać i w ten sposób nadaje Quentinowi nowy sens życia. Wraz z pomocą przyjaciół Q odkrywa, gdzie prawdopodobnie przebywa Margo i rusza po nią.
      I co? I nic. W tym filmie nic mnie prawdziwie nie zainteresowało, nie wczułam się w żadną postać ani nawet żadnej szczególnie nie polubiłam. Margo stała się swego rodzaju legendą, a była... nie wiem, nudna. Film może i porusza kilka życiowych problemów: zmianę, wchodzenie w dorosłość, nijakość „papierowych ludzi”... Ale to nie to, co lubię, niestety.
      Jak się okazało, nie tylko ja mam takie odczucia. Przejrzałam kilka komentarzy na temat tego filmu i wychodzi na to, że nie ja jedna się zawiodłam. A jak jest z Wami? Oglądaliście, czytaliście?



20 komentarzy:

  1. Nie widziałam jeszcze filmu. Jakoś nie mogę się za niego zabrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nie zabieraj, bo nie warto. ^^''

      Usuń
  2. Nie oglądałam ani tego ani Gwiazd i jak na razie nie mam zamiaru. Jestem za to zakochana w stylu pisanie Greena od kiedy sięgnęłam po Will Grayson, Will Grayson. Teraz czeka na mnie 19 razy Katherine i nie mogę się doczekać kiedy ją zacznę :3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę. :) Ja za to nie mogę się doczekać, gdy wreszcie sięgnę po Greena.

      Usuń
  3. Widziałam film (nie wiedząc, co to tak na prawdę jest), bo przeglądając randomowo rozkładówkę kina był opis o"dziewczynie przebranej za ninje". Jaka dupa była jak weszłam na salę. Same nastolatki, piszczące i orgazmujące się na każdej scenie, głośno komentujące i po prostu totalnie irytujące. Dziewczyny-ninjy nie było, a film nudny jak flaki z olejem. Nie chcę o tym wspominać :D Chyba jestem za stara na tego typu produkcje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, czyli rozczarowanie pełną parą. Taki film może spodobałby mi się z siedem lat temu. Z naciskiem na "może".

      Usuń
  4. Nie czytałam i nie oglądałam, chociaż od jakiegoś już czasu planuję poznanie tej powieści. Ale widzę, że film mogę sobie odpuścić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja widziałam zwiastun i od razu wydał mi się taki... nijaki:D więc dobrze że nie obejrzałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po zwiastunie miałam jakieś tam nadzieje, ale się nie spełniły. ^^'

      Usuń
    2. jest wiele lepszych filmów:D np oglądałam film o iluzjoniście Houdini:D

      Usuń
    3. Oczywiście. :D
      Tego akurat nie oglądałam. ^^

      Usuń
  6. Szczerze mówiąc to myślałam tak samo, że film będzie dobry, skoro gwiazd naszych wina była dobra. Ale jak zobaczyłam kto gra margo jakoś tak się zniechęciłam. I do tej pory nie obejrzałam. Ale jak widzę, chyba dobrze zrobiłam :D Kiedyś może obejrze tak dla siebie jak będę się bardzo nudzić. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli będziesz się bardzo nudzić, to lepiej wziąć się za obejrzenie czegoś innego. xD

      Usuń
  7. Muszę najpierw przeczytać książkę, później zaś zajmę się filmem ;)
    Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z chęcią przeczytam książkę z nadzieją, że oferuje coś więcej niż kiepski film.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  8. Książka jak i film jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałaam i nudziłam się okropnie! Nigdy więcej Greena! Zrobiłam wyjątek dla GNW, ale to tylko dwie powieści autora, nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, czyli nie opłaca się go czytać? :(

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.