czwartek, 17 września 2015

Natsuo Kirino - „Ostateczne wyjście”


      Do czego jest zdolny człowiek doprowadzony do ostateczności? Co kryje się w najciemniejszych zakamarkach naszej duszy... a może naszego umysłu? Jak wiele jesteśmy w stanie znieść? Gdzie przebiega granica?
      Wszystkie cztery kobiety, główne bohaterki powieści, pracują na nocną zmianę w fabryce produkującej zestawy obiadowe. Jest to praca wymagająca, a jakby tego było mało, każda z pań ma osobiste problemy.
      Yayoi Yamamoto, młoda matka dwójki małych chłopców, zabija swego męża, Kenjiego, z którym od pewnego czasu nieustannie się kłóciła. Mężczyzna trwonił pieniądze w kasynie, uganiał się za hostessą, ignorował swoje obowiązki jako męża i ojca.
      Masako Katori pomaga przyjaciółce w pozbyciu się zwłok... ćwiartując je. Pomagają jej rozpaczliwie potrzebujące pieniędzy Yoshie Azuma i Kuniko Jonouchi.
      Brzmi trochę przerażająco, odrażająco? Może tak, może nie, pewnie zależy od nerwów czytelnika. Trzymam się z daleka od horrorów i tego typu rzeczy, ale jeśli chodzi o psychikę - uwielbiam takie klimaty, dlatego też „Ostateczne wyjście” uważam za rewelacyjne. Czasami niepokoi mnie to, jak bardzo pociągają mnie „psychotyczne” historie, ale, jakby nie patrzeć, ludzie są różni i lubię, gdy bohaterowie są cudownie nieidealni. Lubię czytać o ich najczarniejszych zakamarkach duszy. O ich niespełnionych pragnieniach, niezaspokojonych żądzach, o ich mrocznych obliczach. Z pozoru zwykli ludzie mogą okazać się potworami, ci o aparycji zbirów - osobami o wielkim sercu.
      Skłania do myślenia, wciska w fotel, hipnotyzuje. Niekoniecznie to książka dla każdego - trzeba lubić takie klimaty.
      Zdałam sobie sprawę, że jeśli tylko będę mogła, chcę się zająć Natsuo Kirino w pracy licencjackiej.

16 komentarzy:

  1. oj, widze, że będę tu pierwszym czytelnikiem!
    piszę tenkomentarz ze telefonu, więc z góry przepraszam za błędy, literówki i całą resztę!

    tia, czy wspominałam kiedyś, że lubię twój styl pisania?? nie?? to wspominam teraz x)

    Wieeeesz, ta książka wygląda na makabryczną. I nie podejrzewałabym cięvo takie zamiłowania! Wydaje mi się że mroku w ludziacg jest aż nad to, by jeszcze o nin czytać! niemniej, masz mocne nerwy! horrory to niekoniecznie moja bajka (przeczytać, przeczytam, ale potem wyjście w nocy z domu, a jak jeszcze jest pełnia!, nie wchodzi w grę).
    Hm... oczywiście będę zaglądać!
    ah i sorry, za te przeskoki w temacie, na telefonie naprawde źle się pisze!

    pozdro, k.l.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! ^^ Możliwe, że kiedyś wspominałaś o tym przy okazji któregoś opowiadania, ale głowy nie dam.
      Ach, mało kto by mnie o to podejrzewał. Suzu jest przerażona, gdy o tym mówię, ale cóż. Co tu dużo mówić, wszystko, co związane z psychiką, ogromnie mnie fascynuje. To niesamowite, co drzemie w ludziach. Czasem boję się, co siedzi we mnie samej.
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz, jest mi bardzo miło, że i na tym blogu mogę liczyć na Twoje odwiedziny! :)

      Usuń
  2. No trudno, będę druga. T.T

    Autorkę znam z "Prawdziwego świata". Pamiętam, że nie mogłam się oderwać ani na moment od tej książki! Z natury jestem psychopatką, więc po przeczytaniu opisu z szerokim uśmiechem na twarzy zaszyłam się w jaskini (nazwa robocza moich komnat) i nie wyszłam z niej, dopóki nie skończyłam! Ale, co jest dla mnie normą, zapomniałam jak ta pani, to znaczy autorka, się nazywa. Nigdy nie miałam pamięci do nazwisk. ^^' Wchodzę sobie tutaj, patrzę, projekt okładki coś mi przypomina, nazwisko jakieś znajome... I no tak! :D Muszę koniecznie to przeczytać! Jak babci coś się podoba, to znaczy, że jest naprawdę dobre!

    Pozdrawiam - Andzik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! Też ją znałam z "Prawdziwego świata"! Czytałam pod koniec gimnazjum albo na początku liceum i też nie mogłam się oderwać. Muszę koniecznie przeczytać ją po raz drugi (bo mało co pamiętam), a także zdobyć "Wyspę Tokio" i "Groteskę", koniecznie!
      Ale z przeczytaniem "Ostatecznego wyjścia" poczekaj do osiemnastki, co? ^^' Jest tam parę scen nie dla dzieci, a ja nie chcę nikogo za bardzo demoralizować. ^^'
      Buziaki! Dzięki za odwiedziny, wnusiu. :*

      Usuń
  3. Brzmi nawet fajnie, ale ostatnio za co się tylko biorę to tego nawet nie dokańczam. I mam to nie tylko z książkami, ale też filmami, serialami i mangami.
    Czytalaś w formie książki czy jakimś pdfie? :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o najważniejszym....
      GRATULACJE, ZE ZDAŁAŚ! :DDDDDDDDDDD

      Usuń
    2. Ojejku, jak tak można? D: Filmy i seriale to jeszcze pół biedy, ale książki?! :o W sumie... polecam czytanie na wykładach. xD

      Dziękuję!!! :*

      Usuń
    3. Właśnie nie wiem, sama się sobą załamuje. Może po prostu trafiam na takie jakieś byle jakie. Ogólnie w połowie mnie nudzą i rzucam :x Mi się wydaje, że gust mi się zmienił.

      Proszę bardzo :3

      Usuń
    4. To przykre. :( Bardzo rzadko zdarza mi się rzucić napoczętą książkę. Zawsze chcę każdej dać szansę do samego końca... co czasami jest bez sensu, ale cóż, to przez to, jaki mam stosunek do książek. Są dla mnie swego rodzaju świętością. ^^''

      Usuń
    5. Aa, nie odpowiedziałam na jedno pytanie. Czytałam w formie książki. Zgarnęłam ją po promocyjnej cenie w Łebie. ^^ Teraz wdzięczy się na półce z resztą japońskich książek. :)

      Usuń
  4. Również znam książkę i muszę przyznać - skłania do myślenia. Bardzo fajnie napisana i naprawdę warta uwagi. Szkoda, że tak mało znana.
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się!
      Dziękuję za odwiedziny. :)

      Usuń
  5. Czytałam, bardzo dobra książka. Wciągająca, tylko niestety żadnej bohaterki nie byłam w stanie polubić xd niby dobrze, ze realistyczne, ale jakoś swoim zachowaniem nie wywoływały u mnie współczucia ani żadnych ciepłych uczuć :O o wiele bardziej lubiłam męskie postacie :)
    i to jak traktowały ludzkie ciało - aż ciarki przechodziły :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie byłam w stanie polubić kilka postaci. Może dlatego, że mam w sobie coś z psychopatki. ^.^''
      O tak, przechodziły!
      Dziękuję za odwiedziny, komentarz i obserwowanie. :)

      Usuń
  6. Sam pomysł dość makabryczny (tak się przestawić z zestawów obiadowych na ćwiartowanie zwłok o.o), jednak książka jest naprawdę ciekawa. Czytałam jeszcze "Prawdziwy świat" tej autorki, po inne powieści też chętnie bym sięgnęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale to dodawało jej smaczku. ;)
      Też czytałam "Prawdziwy świat". Teraz wypożyczyłam sobie z biblioteki "Wyspę Tokio". ^^

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.