wtorek, 15 września 2015

Na dobry początek

      Witajcie!
      Chyba zwariowałam, zakładając nowego bloga. Nie to, żebym miała ich jakoś okropnie dużo; sęk w tym, że na co dzień raczej nie dysponuję czymś takim jak „czas wolny”. Niestety, studia japonistyczne wyciskają z człowieka siódme poty. Skoro jednak odczułam potrzebę ponownego pisania tego typu rzeczy - o tym za chwilę - to co się będę przejmować. Nie zamierzam publikować postów regularnie (co gryzie się z moim lekkim pedantyzmem, ale jak mus, to mus), notki nie będą też długie - a to z kilku powodów. Po pierwsze, jak już wspominałam, krucho u mnie z czasem. Po drugie, idea bloga to opisywanie tego i owego „krótko, zwięźle i na temat”. Po trzecie, och, bądźmy szczerzy, mało komu chce się czytać czyjeś długie wywody. Większość osób tylko rzuci okiem na kilka zdań i na tym zakończy. Mnie również zdarza się to robić (choć rzadko, bo tego nie lubię) - oczywiście nie ze złej woli (innych również o nią nie posądzam!), lecz zwyczajnie z braku czasu (uch, ileż jeszcze razy wypłynie ten problem?).
      Zamierzam krótko opisywać książki (tak, tak, szczególnie je!), filmy, kreskówki, mangi, może nawet gry (spokojnie, nie gram dużo). Co z tego wyjdzie, nie wiem. Czasem po prostu człowiek ma ochotę coś napisać, ale nie ma weny na opowiadanie, więc czemu nie aktywować bloga tego rodzaju? Niegdyś miałam już podobnego - wyłącznie o książkach - ale czegoś mu brakowało. Przede wszystkim: serca. Najpierw było fajnie, owszem, ale potem... Potem stało się to przykrym obowiązkiem i w końcu usunęłam... magiczny-swiat-elfki? Tak to się nazywało? Nie wiem, ale nazwa wynikała z mojego zauroczenia fantasy (obecnie siedzę głównie w thrillerach). Ach, ale to stare czasy, jeszcze z doby blogów na Onecie. Podejrzewam, że mowa tu o gimnazjum.

      Dobra, może parę słów o mnie, żeby nie było. Znajomi i niezainteresowani mogą śmiało pominąć tę część.
      Stara ze mnie baba w porównaniu z, jak mniemam, przeważającą częścią blogowego świata - mam dwadzieścia dwa lata, ale siedzę w tym od szóstej klasy podstawówki. Nie znam się na komputerach, grafice i tak dalej, dlatego pod tym względem cudów ode mnie nie wymagajcie. Aparat też mam kiepski, więc zdjęcia lepsze nie będą.
      Jak już zdążyliście się zorientować (o ile przeczytaliście pierwszy akapit tego wpisu), studiuję japonistykę (właśnie zdałam na III rok). To było moje marzenie, ale, jak to czasem z marzeniami bywa, zamieniło się w koszmar i ostatecznie balansuję na granicy miłości i nienawiści do języka japońskiego i wszystkiego, co z nim związane. Tak, to bardzo toksyczny związek, wyobraźcie sobie. (Jeśli chcecie poczytać na ten temat więcej, zapraszam <tutaj>.)
     Co jeszcze? Ach, no tak, jestem molem książkowym (zresztą sam adres bloga znaczy właśnie „jestem molem książkowym”), nie pamiętam czasów sprzed nauczenia się czytać. Nie lubię mówić, za to uwielbiam pisać. Jestem nieco aspołeczna, ale chyba jednak daje się ze mną przeżyć. Od czasu do czasu lubię obejrzeć film, ale na ogół nie orientuję się w tym, co można akurat obejrzeć na dużym ekranie czy w telewizji. Oglądam anime, ale już nie tak nałogowo i z takim uwielbieniem jak... no, jak sprzed rozpoczęcia studiów. Pisuję sobie amatorskie opowiadania, czytuję wypociny innych. Ostatnio zaczęłam trochę ćwiczyć (przy czym „trochę” należy brać dosłownie... bardzo dosłownie), choć nienawidzę sportu (trauma z dzieciństwa, nie pytajcie). Ogółem: spokojnie, nie gryzę. Piszcie, pytajcie, jak tam chcecie. ;)

      To się rozpisałam. Ale spokojnie, to prawdopodobnie najdłuższa notka, bo początkowa.
      Żeby nie było tak „nieksiążkowo”, podzielę się z Wami moimi najnowszymi zdobyczami:
- trzy pierwsze części cyklu o Harrym Hole autorstwa Jo Nesbø, które dostałam od rodziców i siostry na imieniny - „Człowiek nietoperz”, „Karaluchy” i „Czerwone gardło”:



- ostatnie zdobycze z Biedronki (jedna książka za 9,99zł, jak ja to kocham!), czyli „Policja” tegoż samego autora co powyższe trzy powieści, „Płytkie nacięcie” Karin Slaughter oraz „Zakochać się” Cecylii Ahern:




      I to by było na tyle na dzisiaj, nie chcę Was zamęczyć na śmierć. Bywajcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny. Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. Jeśli tylko czas mi na to pozwoli, z chęcią się odwdzięczę.